O Ekstremalnej Drodze Krzyżowej

To nie będzie post o bieganiu, ani o grach fabularnych. To będzie wpis o pewnej ważnej idei.

EKSTREMALNA DROGA KRZYŻOWA

O EDK słyszał prawie każdy, wierzący czy nie. Czy trzeba ją szczegółowo opisywać?

Lepiej niż pomysłodawcy tego nie zrobię: "Ekstremalna, bo trzeba pokonać trasę liczącą kilkadziesiąt kilometrów. W nocy, samotnie, w skupieniu. Bez rozmów i pikników. Po to, byś opuścił swoją strefę komfortu i powiedział Bogu: jestem tutaj nie dlatego, że masz coś dla mnie zrobić, ale dlatego, bo chcę się z Tobą spotkać."

EDK jest przeznaczona dla KAŻDEGO. Nie musisz być ULTRA KATOLEM, żeby iść w Ekstremalnej Drodze Krzyżowej. Motywy bywają różne. Przeważnie wynikają z potrzeby serca, czasem są znacznie mniej wzniosłe. Ja akurat bez krępacji uznaję się katola, ale pierwszy raz poszedłem na EDK, traktując ją jako wyzwanie fizyczne, może nawet sportowe, chcąc udowodnić sobie, że dam radę. Trasa 67 km. Dużo? Dużo, zgadzam się. Czy dałem radę? I tak i nie. Trasę ukończyłem i to w dobrym czasie (jakby to miało jakiekolwiek znaczenie). Chodziłem potem dumny i blady, bo większość znajomych "odpadła" po drodze. Tylko że duchowo oni przeżyli tą drogę dużo mocniej niż ja... A ja swoją pierwszą EDK po prostu przeszedłem...

Dopiero rok później, gdy przyszło mi iść tą samą trasą całkowicie samemu, przez kilkanaście godzin nie widząc nikogo ani przed ani za sobą, naprawdę przeżyłem Spotkanie. Z samym sobą i z Bogiem. Wiecie jak trudno być kilkanaście godzin tylko w swoim towarzystwie, bez zagłuszaczy czasu i ciszy? Przegadałem, przemyślałem i przekłóciłem swoje życie ze 3 razy w każdą stronę. Ja - oskarżony, oskarżyciel, obrońca i sędzia w jednej osobie. I Bóg, który na każdy mój zarzut, pretensję i pytanie odpowiadał tak samo: "Kocham Cię".
 
 
Od tego czasu co rok pojawiam się na EDK. Trasy się zmieniają, zmieniają się osoby obok mnie na trasach. Zmieniam się i ja. Ekstremalna zmienia ludzi...
 
"Wyzwanie
Najważniejsze jest dotarcie do granicy. Do momentu, w którym wszystko inne mówi: czemu nie jestem w domu, w ciepłym łóżku. Ten, kto przekracza tę granicę opuszcza strefę komfortu. Otwiera się na nowe wyzwania. A to daje szansę na kolejne decyzje o zmianie życia.

Droga
Wyzwanie podjęte, pierwsze setki metrów, kilka kilometrów już za Tobą.
Jest normalnie, po prostu idziesz, co jakiś czas kolejna stacja, krótka modlitwa – tekst rozważań czytany w świetle czołówki. Jest całkiem w porządku, nic wielkiego – na razie zwykły marsz.

Zmaganie
Może zacząć się na dowolnym kilometrze trasy, tu nie ma reguły, może minąć lub zostać do końca — raczej zostanie.
I dobrze, bo zmaganie jest istotą EDK. To droga poza strefę komfortu. Możesz go różnie doświadczyć: bolące stopy, brak sił, zimny deszcz na twarzy. Kiedy już od wyczerpania i zmęczenia nie można uciec, właśnie wtedy możesz odkryć, że to wiara jest powodem i siłą, żeby iść dalej.

Spotkanie z Nim
Tylko o to chodzi w EDK. Milczenie, modlitwa, medytacja, długa nocna trasa, to wszystko „tylko” po to, nie ma innego celu.
Celem Ekstremalnej Drogi Krzyżowej jest spotkanie z Bogiem. Ekstremalna Droga Krzyżowa to prawdziwe ćwiczenie duchowe, po którym człowiek może zostać rzeczywiście przemieniony."

Tras Ekstremalnej Drogi Krzyżowej w Polsce są setki, a i poza Polską jest ich coraz więcej. Co roku idą nimi dziesiątki tysięcy ludzi, przemierzając dziesiątki kilometrów. Od kilku lat chodzę i ja. Jestem też jednym z organizatorów EDK w Czechowicach-Dziedzicach. Zapraszam i ciebie. Życie samo się nie zrobi! Podejmiesz wyzwanie?

https://www.edk.org.pl

http://ekstremalna.org


https://www.facebook.com/CZECHOWICE.EDK




Komentarze