Kiedyś, w zamierzchłych czasach końcówki PRL i początkach 3 RP, czyli latach, gdy o internecie nikomu się nie śniło, a niżej podpisany chadzał dziarskim krokiem do szkoły podstawowej i średniej, miewało się pamiętniki. Pamiętnik, w którym zapisywało się swe żale, narzekania, wyznawało uczucia, rozmyślało nad sensem wszechświata i generalnie zapisywało wszelkie rzeczy, o których nie bardzo było z kim pogadać. Po co? Chyba dlatego, że nastolatek często ma poczucie, że nie ma z kim porozmawiać, a chciałby zakomunikować, że jest. Gdy przeleje się swoje uczucia lub myśli na papier, jakoś łatwiej sobie z nimi poradzić.
Nastolatkiem już dawno nie jestem i nie wiem nawet, czy pamiętniki nadal istnieją w obiegu. Od jakiegoś czasu tę funkcję pełnią blogi / vlogi - czyli pozornie odwrotność pamiętnika. Tylko pozornie, bo powód pisania nadal pozostał ten sam - chcemy być wysłuchani. Tym razem jednak zakładamy maskę i pokazujemy sobie samym i innym ludziom, że istniejemy, że robimy coś istotnego.
Zawsze patrzyłem na takie rzeczy z przymrużeniem oka - osobistymi, prywatnymi sprawami nie zamierzam się dzielić z całym światem, a wydawało mi się, że nie robię nic na tyle istotnego, żeby zainteresowało to jakoś szczególnie ludzkość. Patrząc jednak na swoje życie, wydaje mi się, że wbrew pozorom jest kilka rzeczy, o których warto poopowiadać. W końcu nie każdy od ponad 25 lat gra w RPG, a w wyniku Kryzysu Wieku Średniego (celowo z dużych liter) przed 40-ką zaczął biegać, zaczynając od biegów OCR, a (póki co) kończąc na Ultra ;-).
Grafika dzięki uprzejmości kryzyswieku.blogspot.com

Komentarze
Prześlij komentarz